Reklama

Cztery kroki do piekła

ABC raftera

Reklama

• Sprawdź, czy będziesz miał zapewniony wetsuit, czy musisz zabrać suche ciuchy na zmianę.
• Mokra bawełna gorzej trzyma ciepło niż sztuczne materiały.
• Wiosło trzymasz w pontonie zawsze za koniec. Zmniejszasz w ten sposób ryzyko wybicia zębów kumplowi. Te trudno znaleźć w górskim potoku.
• Kask musi ciasno trzymać się na głowie. Nie na tyle jednak, byś miał oczy szeroko otwarte.
• Kamizelka utrzyma Cię na powierzchni w razie opuszczenia pontonu. W górskiej rzece nie sprawdza się żaden styl pływacki oprócz spływu.

Paragliding - kanapa w powietrzu

Licencja pierwszego pilota wymaga skończenia kursu, ale drugim możesz zostać praktycznie od zaraz. Po raftingu postanowiliśmy złapać trochę powietrza i wybraliśmy się na paralotnię. Oczywiście, nikt przy zdrowych zmysłach nie pozwoliłby mi na samodzielny start. Ale już w tandemie - jak najbardziej.

Wsiedliśmy do zdezelowanego mikrobusu, który wywiózł nas na startową polanę nad miastem (na przykład w Zakopanem starty odbywają się z Nosala lub Kasprowego). Ważącą kilkanaście kilogramów paralotnię razem z uprzężami dla pilota i pasażera niesie się jak plecak. Ale jak komercja, to komercja - piloci sami taszczą ciężary. Czasem nie mają innego wyjścia, bo pasażerami są nawet kilkuletnie dzieci albo wiekowe panie.

Przygotowanie sprzętu i ubranie uprzęży trwa tylko kilkanaście minut. Rozłożona paralotnia dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Nie zadawałem sobie pytania, które kołacze się w głowie przy skokach spadochronowych: co będzie, jeśli się nie otworzy? Z uprzężą wyglądałem jak z przypiętym do tyłka fotelikiem samochodowym w rozmiarze XXL. Ale jak się okazało, był to wygodny fotelik.

Kiedy już spięty z pilotem wystartowałem i wzbiliśmy się w powietrze, miałem na czym siedzieć, a nie wisiałem w uprzęży. By wystartować, wszystko, co musiałem zrobić, to biec, przebierając nogami dopóki dotykałem nimi ziemi. Zadanie o tyle łatwe, że zawsze jest z górki. Musieliśmy się jednak przy tym pochylić mocno do przodu, by paralotnia nie wywróciła nas do tyłu. Przecież, by unieść prawie 200 kilogramów, musi mieć odpowiednią siłę nośną. Tak naprawdę, jedynie goście powyżej 120 kg mogą mieć problemy przy wzbiciu w powietrze. No i szybciej wylądują. Bo im większa waga duetu, tym szybciej się opada. Dlatego jeśli chcesz poszybować dłużej, wybieraj najlżejszego pilota.

Po starcie możesz już rozsiąść się jak na kanapie, podziwiać widoki i robić zdjęcia. 800 metrów wysokości pokonaliśmy w jakieś 10 - 12 minut. Nie udało się pilotowi znaleźć za wielu kominów powietrznych, które wynosiłyby nas do góry (albo już czekali następni klienci). Prędkość pozioma wynosiła około 40 km/h, ale jeśli poprosisz o spiralę, można osiągnąć nawet "90".

Lądowanie to odwrotność startu - przebierałem nogami w powietrzu, do momentu, w którym poczułem ziemię, i przebiegłem kilka metrów. I od razu chciałem wystartować ponownie.

Lekcja latania

• Najlepszy czas do startu jest koło 10. Wtedy masy nagrzanego np. od skał powietrza zapewniają wynoszenie w górę. Wraz z upływem dnia całe powietrze robi się nagrzane i trudniej o wznoszenie.
• Temperatura w górze nie różni się od tej na ziemi, więc wystarczy, gdy do lotu weźmiesz tylko coś, co ochroni Cię przed wiatrem.
• Latanie na paralotni odbywa się zgodnie z regułami prawa lotniczego. Nie zdziw się więc, że jako pasażer dostaniesz przed startem bilet.

Dowiedz się więcej na temat: pieczenie | powietrze | buty | przewodnik | kroki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje