Reklama

Bieganie: Złota zasada biegania - dopasuj trening do siebie

- Trening powinien być dopasowany do biegacza, a nie biegacz do treningu - podkreśla trener Tomasz Lewandowski. Uważa on, że największym błędem biegaczy - amatorów jest brak cierpliwości i właściwej oceny swoich możliwości.

- Większość biegaczy amatorów nie korzysta z rad trenerów. Źródłem wiedzy jest internet. Ktoś postanawia, że zaczyna biegać, poszukuje informacji, rad i sposobów treningowych, które później stara się zrealizować. Należy jednak pamiętać, że trening jest rzeczą bardzo indywidualną. Każdy ma inną wagę, inną przeszłość sportową, tryb życia, inaczej się odżywia. Trening jest skierowany zawsze do jednej osoby. Próba realizacji czyjegoś planu treningowego jest stratą czasu - podkreśla trener Tomasz Lewandowski.

Reklama

Planując trening, musimy mieć również na uwadze cel, jaki chcemy osiągnąć. Czy biegamy dla samej przyjemności, rekreacyjnie, czy trening na przynieść nam dobry wynik sportowy, czy przygotowujemy się do maratonu, który chcemy wygrać, albo, który chcemy po prostu ukończyć.

- Każdy ma inny cel. Każdy z nas startuje z innego poziomu. Największym błędem, jaki można popełnić to nie postawienie sobie diagnozy. Trzeba zrobić rachunek sumienia, uczciwie ocenić swoje możliwości. Dla jednego przebiegnięcie 5 kilometrów na pierwszym treningu to pestka, dla innego to praktycznie samobójstwo - podkreśla trener.

Nie należy z dnia na dzień, albo z tygodnia na tydzień drastycznie zwiększać sobie dystansu np. z 2 do 5 kilometrów, albo śrubowanie czasu, w jaki dany dystans pokonujemy. Dopiero, kiedy trening przestaje nas męczyć, organizm się przyzwyczaja, możemy stopniowo i z rozwagą podnoście stopień jego trudności.

- Aparat ruchu musi być przygotowany do większego wysiłku. Jeśli nie jestem w stanie przebiec 6 kilometrów, to biegnę 4. Jeśli czuję zmęczenie, przechodzę w marsz. Gdy nabierzemy sił, przechodzimy do marszobiegu. Sami sobie wyrządzamy krzywdę swoją niecierpliwością. Bieganie nie jest tylko o bieganiu - tłumaczy Lewandowski.

- Trening na początku stymuluje. Organizm się przyzwyczaja, adoptuje do danego wysiłku. Sami to czujemy. Gdy trening nie sprawia nam żadnej trudności, to znak, że można iść dalej. W metodyce szkoleniowej jest tzw. stopniowanie trudności. Tylko wtedy, gdy organizm zaadoptował się do poprzedniego bodźca, zwiększamy trudność i intensywność wysiłku i tylko o 10 do 20 proc. Tylko wtedy, bez uszczerbku na zdrowiu, jesteśmy w stanie go udźwignąć - dodaje.

Przysłowiowe dawanie sobie w kość może być satysfakcjonujące na samym początku. Jednak później przychodzi duże zmęczenie i zniechęcenie, co może prowadzić do przetrenowania, a nawet kontuzji. Dlatego tak ważne jest mądre bieganie.

- Większość statystyk pokazuje, że wielu biegaczy amatorów jest na samym początku bardzo zmotywowana, a po okresie miesiąca, dwóch, trzech, 50 proc. ludzi odczuwa albo zniechęcenie albo łapie kontuzje i urazy" - zauważa trener pracujący na co dzień z zawodowymi sportowcami.

Podkreśla, że sport to zdrowie, ale tylko wtedy, gdy korzystamy z niego mądrze. Błędy i zaniedbania, jakich dopuścimy się w trakcie biegania dziś, odczuwalne będą za kilka miesięcy, albo lat - przestrzega.

- Każdy błąd, który popełnia się w trakcie treningu, ma swoje niekorzystne skutki w przyszłości. Jeśli trening jest prawidłowy, zgodny ze wszystkimi zasadami, na starość będzie można cieszyć się lepszym zdrowiem i kondycją - dodaje.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: bieganie | sporty | kontuzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje