Reklama

Survival: Kiedy mężczyźnie potrzebny jest tampon?

Trudno znaleźć tampony w plecaku przeciętnego mężczyzny. W swoim ekwipunku mają je natomiast surwiwalowcy. Jaki robią z nich użytek? Dość prymitywny, ale jakże potrzebny! "Tampony świetnie sprawdzają się jako... rozpałka" - wyjaśnia instruktor surwiwalu Michał Cecha.

Rozpalanie ognia jest jedną z podstawowych umiejętności surwiwalowych. W sytuacji awaryjnej może decydować nawet o życiu lub śmierci. Do rozpalania ognia, oprócz źródła ognia - krzesiwa, zapałek, potrzebny jest materiał zwany rozpałką (hubką). Jest to nic innego jak naturalny lub syntetyczny materiał, który potrzebuje niskiej temperatury, żeby zacząć płonąć.

Reklama

Miłośnicy sztuki przetrwania bez problemów powinni rozpalić ogień, korzystając tylko i wyłącznie z tego, co daje natura. Natomiast amatorzy oraz osoby z mniejszym doświadczeniem będą musiały wspomóc się materiałami syntetycznymi. Wystarczy poszperać w plecaku, apteczce lub zajrzeć do damskiej torebki, by znaleźć sztuczną rozpałkę.

W terenie przydać się mogą np. tampony. "To jedna z najlepszych sztucznych rozpałek" - mówi instruktor surwiwalu Michał Cecha z firmy szkoleniowej Red Frog Survival.

"Kupując tampony higieniczne, dostajemy produkt, który jest fabrycznie zabezpieczony hermetyczną folią, co gwarantuje, że jest suchy w środku. Tampon, wykonany ze sprasowanej bawełny, wygląda niepozornie. Jednak po rozwinięciu dostarcza nam sporą ilość waty, która potrafi rozpalić się od najmniejszej iskry z krzesiwa" - wyjaśnia ekspert.

Co więcej, tampony znajdują zastosowanie, jako materiał opatrunkowy. Wykorzystuje się je również do budowy prymitywnego filtra do wody. Do czego jeszcze mogą się przydać podczas survivalu? Odpowiedź znajdziecie na poniższym filmie.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje