Reklama

Pięć rad, jak biegać, by nie zniechęcić się do treningów

Wielu Polaków nie wyobraża sobie życia bez biegania. Bez względu na pogodę alejki większych i mniejszych miast zapełniają się starszymi i młodszymi fanami biegu. Amatorów tego sportu rokrocznie przybywa, ale część adeptów szybko rozstaje się tą formą aktywności. Co zrobić, by nie zniechęcić się do treningów?

Trudno stwierdzić, jak wiele osób przestaje interesować się bieganiem po kilku pierwszych treningach. Można jednak przypuszczać, porównując ruch na siłowni w okresie "postanowień noworocznych", a innymi częściami roku, że "współczynnik odrzucenia" jest całkiem spory. Bez odpowiedniego nastawienia zniechęcenie przychodzi szybko. Na szczęście, dzięki swojemu podejściu, można przezwyciężyć początkowe trudności i zostać wytrawnym biegaczem.

Motywacja

Reklama

Choć sport to niewątpliwie domena ciała, to ma jednak wiele wspólnego z umysłem. To w głowie rodzi się chęć do działania, która przekłada się na czyny. Przymierzając się do rozpoczęcia treningów, warto postawić sobie jasno określony cel. Poprzeczkę można zawiesić wysoko, ale nie na nieosiągalnym poziomie. Lepiej zastosować metodą małych kroczków, które uda się konsekwentnie realizować. Ci, którzy dopiero zaprzyjaźniają się z bieganiem, nie powinni od razu zapisywać się do udziału w maratonie. O wiele lepszym rozwiązaniem dla "zwykłych", a nie wyczynowych biegaczy jest wystartowanie w biegu na kilka kilometrów, takim jak Bieg OSHEE 10km(organizowanym w ramach ORLEN Warsaw Marathon). Rozpoczynając bieganie, dobrze odpowiedzieć sobie na pytania: po co to robię? Powody są tak różne, jak odmienni są ludzie. Jedni biegają, bo chcą poprawić swoją kondycję, drudzy, by schudnąć, a trzeci, by wpisać się w trend na bycie fit, jeszcze inni chcą wziąć udział w sportowym wydarzeniu, na przykład ORLEN Warsaw Marathon. Wszystkie powody mogą się oczywiście łączyć.

Realizując poszczególne, założone etapy, czujemy rosnącą satysfakcję i chcemy osiągnąć więcej. Sprzymierzeńcem umysłu stają się z czasem endorfiny. W części mózgu, tak zwanym ośrodku opioidowym, w czasie długotrwałego wysiłku fizycznego, wytwarzają się "hormony szczęścia". Po przebiegnięciu kilku kilometrów, trenujący doświadcza "euforii biegacza", czyli bardzo przyjemnego błogiego stanu, od którego umysł w pewnym sensie się uzależnia i chce tego błogostanudoświadczać codziennie.

Ty jesteś ważny

Jak pokazują wyniki różnych socjologicznych badań, niemała grupa ludzi nie rozpoczyna aktywności fizycznej, bo wstydzi się swojego wyglądu. Wierząc w brednie, że są zbyt grubi, by dobrze wyglądać na biegowych trasach, nie ruszają się z kanapy i wpadają w błędne koło bezruchu. Tymczasem sport to nie pokaz mody! A z czasem i ty wyrzeźbisz sobie ładną sylwetkę, bo  każdy przebyty kilometr, to spalone 62 kalorie. W biegu nie trzeba wyglądać atrakcyjnie. To prawda, że sportowe stroje (zwłaszcza letnie) odsłaniają więcej ciała, ale to nie powód, by rezygnować ze zdrowego ruchu! Zapamiętaj, że biegasz dla siebie, a nie, by cieszyć oczy innych. Jeżeli źle się czujesz w krótkich spodenkach, śmiało możesz założyć leginsy. Uważasz, że leginsy są zbyt obcisłe? Biegaj w dresie! Bieżnia, alejka czy inna trasa biegowa to nie wybieg.  Liczysz się ty i twoje tempo. Nie musisz od razu dostosowywać się do prędkości, czy długości tras najlepszych. Wsłuchaj się w swoje ciało i przy każdym treningu narzucaj sobie minimalnie większy cel. Rozpoczynając swoją przygodę z bieganiem, nie przebiegniesz od razu ekstremalnie długich dystansów. Zdroworozsądkowym początkiem biegowych zmagań jest "dycha".  Bieg na 10 kilometrów, taki jak Bieg OSHEE 10km to odległość idealna dla początkujących i średniozaawansowanych amatorów biegania.  Potwierdzi to każdy uczestnik ORLEN Warsaw Marathon czy innego biegu maratońskiego, bo wielu z nich zaczynało od udziału w biegach na krótsze dystanse np. 10 km. Formę trzeba budować wolno, ale systematycznie. Tylko w ten sposób nie zniechęcisz się do treningów. 

Towarzystwo

Zapał do uprawiania sportu tracimy, zwłaszcza na początku tej przygody, bardzo szybko. Wystarczy gorszy dzień, brzydsza pogoda, by zrezygnować z przebieżki. W takich chwilach idealnie sprawdzą się towarzysze biegu. Nie od dziś wiadomo, że nieocenioną pomocą w zmotywowaniu się do sportu jest grupa osób, które mają taki sam cel jak my. Gdy zaczniesz marudzić, że nie masz ochoty, grupa "wjedzie ci na ambicję". Słynne powiedzonko "w grupie siła" sprawdza się idealnie, jeśli chodzi o radzenie sobie z pokusami czy lenistwem.

Fakt biegania w grupie (niekoniecznie bardzo dużej) to nie tylko większa motywacja. To także w pewnym sensie towarzyskie spotkanie, które sprawi, że mniej skupisz się na wysiłku. Towarzysze biegu w dodatku "przydają" się także jako trenerzy. W trasie, gdy nie obserwujesz swojego ciała w lustrze, łatwo stracić odpowiednią postawę, co może skutkować urazem. Osoba biegnąca z boku, może cię skorygować i uchronić przed bolesną kontuzją.

Odpowiednie buty

Mówi się, że bieganie to sport, który nie wymaga zakupu sprzętu. Nie jest to jednak do końca prawda. Fakt, nie musimy wydawać kroci na liczne gadżety, ale na jednym akcesorium nie możemy oszczędzać. Mowa tu o butach. Nieodpowiednie obuwie mogą być przyczyną wielu problemów ze stopami i nogami. Obtarcia, zdymki czy naciągnięcia mięśni to jeden z najczęstszych powodów, dla których ludzie rezygnują z biegania. Dobre buty są tak zaprojektowane, aby nacisk na stopę był odpowiednio amortyzowany, dzięki czemu wszystkie stawy pracują, jak trzeba. Kosztują one około 200 - 300 złotych, ale są warte swojej ceny. Odpowiednio konserwowane będą służyć nam przez wiele sezonów i ochronią stopy. Można poszukać tańszych par w outletach, ale lepiej nie kupować ich przez internet. Zmierzenie buta na własnej stopie jest naprawdę bardzo ważne. Równie istotna jest pora przymiarki - przymierzaj buty po południu, wtedy twoja stopa jest trochę większa.

Technika

Zakwasy, naciągnięte stawy czy obolałe stopy to częsty powód rezygnacji z biegania. Tymczasem narzucając sobie, wspomniane wcześniej, własne tempo i cele oraz pamiętając od odpowiedniej technice, można uniknąć bolesnych konsekwencji. Jak biegać? Organizatorzy ORLEN Warsaw Marathon, największej biegowej imprezy w Polsce radzą, by po pierwsze biegać z głową skierowaną przed siebie, a nie w dół. Dumnie do przodu należy także wypiąć klatkę piersiową. Taką postawę warto przyjąć nie ze względów estetycznych, ale zdrowotnych. Przy tak ułożonym ciele, do mózgu trafia więcej tlenu. W czasie biegu trzeba także poruszać delikatnie napiętymi ramionami. Ważne, by nie był to zbyt szeroki ruch, przez który stracimy tylko niepotrzebne pokłady energii. Równie zbędne, a nawet kontuzjogenne, jest zbyt wysokie unoszenie kolan.

Każdy, kto weźmie sobie do serca powyższe rady i pokocha bieganie, może wypróbować swoich sił w ORLEN Warsaw Marathon - Narodowym Święcie Biegania. Już 14 kwietnia 2019 roku do stolicy zjadą rzesze fanów tego sportu. Ci, którzy nie czują się na siłach, by od razu przebiec tak długi dystans, mogą śmiało zapisać się na Bieg OSHEE 10km.

Zapraszamy na www.orlenmarathon.pl

Artykuł powstał we współpracy z marką ORLEN

 


INTERIA/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje