Reklama

Kwarantanna go nie pokonała! Przebiegł 61 kilometrów we własnym mieszkaniu

Hiszpan podczas kryzysu na 55 kilometrze. Sił dodało mu wsparcie przyjaciół. Wstał i przebiegł kolejne 6 kilometrów /instagram.com/mcastroverde78/ /Instagram

Kwarantanna domowa podczas pandemii wirusa Covid-19 nie jest łatwym wyzwaniem dla tych, których styl życia odbiega od bycia domatorem. Jak się jednak okazuje, nie wszyscy zamknięci w ciasnych czterech ścianach odchodzą z tego powodu od zmysłów.

Reklama

Pewien hiszpański sportowiec dał ostatnio światu przykład na to, jak produktwnie wykorzystać nadmiar czasu i we własnym mieszkaniu przebiegł... maraton. A właściwie to półtorej maratonu, bo dystans, jaki przemierzył to 61 kilometrów!

Javier Castroverde, 41-letni triatlonista z Galicii, podobnie jak tysiące jego rodaków, spędzał czas w izolacji podczas narodowej hiszpańskiej kwarantanny. Jednak zamiast oglądania seriali na Netfliksie, wybrał ciekawszy sposób na zabicie czasu. Postanowił rozpocząć bieg po własnym mieszkaniu.

Nie bacząc na niezbyt komfortowe warunki, Castroverde biegł nieprzerwanie przez niemal 10 godzin, pokonując w tym czasie dystans 61 kilometrów! Swój wyczyn udokumentował za pomocą aplikacji na smartfona, po czym udostępnił go w internecie z dedykacją dla wszystkich pracowników służby zdrowia, ryzykujących życie dla pomocy potrzebującym.

Hiszpan, który na swoim koncie ma uczestnictwo w zawodach Ultraman i pięciu edycjach Ironman, przyznaje, że jego "challenge 061" nie jest wyzwaniem dla każdego, ale to dowód, że trening można odbyć wszędzie - nawet w długim na cztery metry korytarzu. To także ostrzeżenie dla tych sportowców, którzy pomimo ostrzeżeń i zaleceń, jednak wyszli z domów, by odbyć trening na świeżym powietrzu.

O tym, jak ciężkie było to - z pozoru zabawne - wyzwanie, świadczy post na Instagramie, który 41-latek opublikował tuż po zakończeniu próby. Zdjęcie okrasił chwytającym za serce opisem.

"Były ciężkie momenty. Kręci mi się w głowie, ale wiem, że już niewiele zostało. Teraz myślę o rodzinie, która jest daleko, a ty nie możesz wyjść z tego więzienia. Ale wiecie co? Nie opuszczę rąk. Jestem twardszy, niż ściany, które napotykam, nie poddaję się i podejmuję to wyzwanie. Dziewięć godzin biegania z jednej strony na drugą, ale o wiele gorszym jest spędzić całą noc w szpitalu, z tysiącami ludzi i z tym cholernym wirusem, bez podstawowych środków. Robię to, ponieważ to nie jest obowiązek. To rozkaz".

"W sferze psychologicznej, to najcięższa rzecz, jaką zrobiłem w całym moim życiu" - skomentował już wypoczęty. Dodał również, że największy moment zwątpienia miał po 54 kilometrze, ale wtedy siły dodały mu komentarze wsparcia, jakie otrzymał za pośrednictwem social mediów.

"Nie musicie biec tyle co ja. Ale jeśli macie nawet małe mieszkanie, z łatwością zrobicie 5 czy 10 kilometrów".

Reklama

Co ciekawe, Hiszpan nie jest pierwszym człowiekiem, który w czasie kwarantanny przebiegł maraton we własnym mieszkaniu. Nieco wcześniej podobnego wyczynu dokonał Pan Shancu, chiński maratończyk z prowincji Zhejiang.

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje