Reklama

Czarny wrzesień w Tatrach. Przypominamy ku przestrodze

Tegoroczna jesień rozpoczęła się w Tatrach od śmiertelnego wypadku... /Albin Marciniak/East News /East News

Przełom lata i jesieni był bardzo pracowity dla ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety, w najwyższych polskich górach doszło we wrześniu do kilku wypadków śmiertelnych.

Archiwum X: Tragiczna wyprawa rodziny w Tatry

Reklama

We wtorek ósmego września numer alarmowy TOPR wykręcił turysta, który zatrzymał się na noc w Chacie pod Rysami - schronisku mieszczącym się w drodze na szczyt po słowackiej stronie granicy.

Niebezpieczne Rysy i Orla Perć

Mężczyzna powiedział dyżurnemu, że w schronisku przebywa turystka z Polski. Jej koleżanka o godz. 14.00 poszła w stronę szczytu i dotąd nie powróciła. O zdarzeniu poinformowano słowackich ratowników, a następnego ranka poderwano śmigłowiec. 

Niestety, ziścił się czarny scenariusz. Zwłoki kobiety znajdowały się w żlebie opadającym z Rysów w stronę Żabich Stawów. 

To nie była jedyna zła wiadomość tego dnia. Po południu centralę TOPR poinformowano o wypadku na Orlej Perci. W kierunku Doliny Pańszczycy spadł turysta. Natychmiast skierowano w ten rejon śmigłowiec. Mężczyzna leżał osiemdziesiąt metrów poniżej grani. Nie ruszał się. 

Ratownicy opuścili się na linach i stwierdzili zgon 50-latka.

Śmierć pracownika TPN

Do podobnej tragedii doszło na Orlej Perci.

W środowe popołudnie, 16 września, pomiędzy Zadnim a Pośrednim Granatem spadł w kierunku Doliny Gąsienicowej mężczyzna. Ratownicy dostrzegli z pokładu Sokoła jego ciało, leżące sto metrów poniżej grani. Toprowcy desantowali się na miejsce i ustalili, że przyczyną śmierci były urazy czaszki. 

Zmarły turysta miał 39 lat.

I znów na jednym nieszczęściu się nie skończyło. Wieczorem zaalarmowano służby, że po pracy w terenie do siedziby Tatrzańskiego Parku Narodowego nie wrócił Paweł Kauzal, pracownik Działu Badań Naukowych i Planowania Ochrony Przyrody. 

Telefon mężczyzny nie odpowiadał. Wiadomo było, że udał się w rejon Żabiej Czuby. Tatry znał doskonale, był przewodnikiem, ukończył również kurs taternictwa jaskiniowego. Podejrzewano, że stało się coś złego, dlatego wysłano na miejsce grupę ratowników.

Nocne poszukiwania potwierdziły złe przeczucia. Najpierw, tuż pod ścianą Żabiego Szczytu Niżniego, znaleziono plecak i kijki mężczyzny, a potem jego ciało. Była trzecia w nocy. Rankiem zwłoki pracownika TPN przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego.

Tragedia w drodze na Świnicę

Kolejny śmiertelny wypadek przydarzył się w poniedziałek 21 września na szlaku prowadzącym na Świnicę. Ze zgłoszenia przekazanego TOPR wynikało, że w rejonie Świnickiej Przełęczy spadł w przepaść turysta. Był nieprzytomny, miał uraz głowy. 

Natychmiast uruchomiono śmigłowiec. Niebawem toprowcy dotarli do mężczyzny. Niestety, na ratunek było za późno. Przyczyna śmierci: liczne obrażenia wielonarządowe. Ustalono, że turysta poślizgnął się i upadł. Miał 46 lat.

Tego samego dnia policja poinformował TOPR o zaginięciu Joanny Felczak. Jej śladów w Tatrach służby szukają do dziś.

Niewyjaśnione zaginięcia turystów w Tatrach

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: TOPR | Tatry | niebezpieczeństwo | polskie góry | wypadek | wrzesień 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje