Reklama

Chodzący potwór - jego mięśnie to olej śmierci

Valdir Segato /Barcroft TV /YouTube

Koledzy z siłowni mówią o nim "He-Man" albo "Powtór". Pochodzący z Brazylii Valdir Segato za swój największy powód do dumy uważa biceps, którego obwód wynosi już ponad 58 centymetrów.

48-latek to kolejny z brazylijskich "kulturystów", którzy pompują swoje ciała do monstrualnych rozmiarów wykorzystując dostępny na czarnym rynku Synthol - olej powiększający mięśnie.

Mówiąc w skrócie, synthol to substancja sprzedawana jako olejek do pozowania. W praktyce jednak stosowana jest do domięśniowego wstrzykiwania, co powoduje niezwykle szybkie zwiększenie obwodu mięśni.

Olej ten używany jest głównie przez tych, którym zależy na szybkim efekcie, nie zaś na prawidłowym i harmonijnym rozwoju sylwetki i muskulatury. Ogarnięci manią wielkości własnych ciał pseudokulturyści nie zważając na zdrowie, decydują się na tak drastyczne kroki.

Valdir Segato to robotnik budowlany, który jak sam przyznaje - dzięki syntholowi spełnił swe marzenia.

"Tego właśnie szukałem. Patrzysz na swoje ciało i widzisz jak rośnie, ale wciąż chcesz więcej. Udało mi się powiększyć biceps dwukrotnie, lecz wiem, że to jeszcze nie koniec" - przyznaje.

Reklama

Brazylijski He-Man wyjawia, że w przeszłości nie należał do osiłków. Był szczupły i miał problemy z uzależnieniem od narkotyków.

"Był czas w moim życiu, gdy nie działo się dobrze. Sięgnąłem po narkotyki i zacząłem tracić na wadze, bo niewiele jadłem. Ludzie śmiali się ze mnie, nazywali chudym psem, małym szkieletem, więc zdecydowałem, że moje życie musi się odmienić" - opowiada.

Zapisał się do siłowni i zaczął treningi. Ale efekty nie przychodziły, co tylko go dodatkowo sfrustrowało. Wtedy kolega z siłowni zaproponował mu rozwiązanie jego problemu - synthol. Szybko zyskał na wadze - przybrał z 55 do 80 kilogramów, co jednak nie przełożyło się na wzrost siły.

"Olej to głównie estetyka. Modeluje ciało i sprawia, że mięśnie puchną. Nie są dzięki niemu silniejsze" - mówi bez ogródek.

Zdaje sobie również sprawę z faktu, że jego obsesja to stąpanie po cienkim lodzie. Ciągłe zastrzyki z syntholu mogą kiedyś zakończyć się dla niego tragicznie.

"Był czas, gdy brałem duże ilości sterydów anaboliczych i wylądowałem w szpitalu. Teraz lekarze też mówią mi, żebym przestał, ale używanie oleju to moja decyzja. Robię to, bo to lubię" - ucina temat.

Rzeczywistość nieco różni się od oczekiwań 48-latka. Jego napompowane olejem ciało nie stało się obiektem westchnień kobiet i Valdir wciąż pozostaje singlem.


"Zdarza się, że ludzie mnie zaczepiają. Głównie dzieciaki. Zawsze mówią coś na temat mojego ciała. Najgorzej, gdy mówią coś niemiłego, ale ja się nie przejmuję tym co gadają. Lubię siebie i to mi wystarczy" - komentuje.

I wciąż wierzy, że pompowanie ciała śmiercionośnym olejem, w końcu przyniesie mu coś dobrego.

"Chcę powiększyć biceps o kolejne dziesięć centymetrów. Marzę, aby pewnego dnia dzięki mojej muskulaturze zrobić wielką karierę" - rozmarza się Valdir Segato.

CZYTAJ TAKŻE:

Synthol - olej śmierci

Arlindo de Souza - największe sztuczne mięśnie świata

Chciał być ogromny, przez synthol omal nie stracił rąk!

7 ludzkich mutantów, w których istnienie trudno uwierzyć

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje